Jak nie przytyć w święta?


Powiedzmy sobie szczerze, że odchudzanie w święta to zadanie niewykonalne. Stół ugina się od pięknie przygotowanych dań przez babcię, mamę, ciocie- zwyczajnie nie wypada im odmówić. A po trzech dzień obżarstwa i figura może ulec zmianie. 


Moim zdaniem najgorsza zmorą są napoje gazowane typu coca- cola, czy soki owocowe oraz alkohol. To nic innego jak źródła pustych kalorii. Sięgajmy po kompot, zieloną herbatę! 

A jak już sięgamy po wino to najlepiej białe- jest najlepiej trawione przez nasz organizm. Pamiętajmy, że alkohol pijemy tylko po posiłku. Tylko czemu? Procenty zawarte w alkoholu, działają na nasz mózg i tracimy wszelkie zahamowania i następuje gwałtowny wzrost poziomu głodu.

Kochamy też ciasta. Jednak pomyśl, które jesz na co dzień do kawy, a które kojarzą Ci się tylko ze świętami. Tym sposobem zjesz te ciasta, które są naprawdę „warte grzechu”! Staraj się też unikać pieczywa. Jeśli nie wyobrażasz sobie świąt bez chleba, sięgaj po ten z ciemnej mąki.

Co ważne składniki odżywcze trawione są w następującej kolejności: cukry, potem białka, a na końcu tłuszcze. Dlatego jedzenie słodkich deserów na początku posiłku jest jak najbardziej wskazane. Tłuste potrawy staraj się jeść na końcu, bo te trawione są najdłużej.

I nie zapominaj o piciu wody! Woda oczyszcza organizm i wspomaga trawienie, każdego dnia wypij co najmniej cztery szklanki wody! Tym zdaniem będę Was maltretować do końca istnienia bloga. ;) 

A przy okazji życzę Wam spokojnych, rodzinnych świąt Bożego Narodzenia. I oczywiście nie dajcie się zwariować, a UMIAR zawsze się przydaje. 


Wpis powstał w ramach corocznej akcji #blogrudzień, organizowanej przez Magdę, autorkę bloga Magda M. Codziennie przez cały grudzień pojawia się kolejny wpis o tematyce okołoświątecznej.

1. grudzień - Mama na całego
2 grudzień - Tarapatka
3 grudzień - Dzieciorka
5 grudzień - Do herbaty
7 grudzień -  Przed ślubem.
8 grudzień - Mama Asia Ogarnia
9 grudzień - Wysmakowana
10 grudzień - Dziubdziak
11 grudzień - Pozytywny Dom
12 grudzień - Młoda mama pisze
14 grudzień - Młoda Mamma
15 grudzień - Kopanina
16 grudzień - Pogodnie przez życie
17 grudzień - Humory Zmory
18 grudzień - Asertywna Mama
19 grudzień - Jaśkowe Klimaty
20 grudzień - I jak w domu
21 grudzień - Carpe Diem
22 grudzień - Dieta to Kobieta
23 grudzień - Mamusiowy świat
27 grudzień - Na wysokim obcasie
30 grudzień - Magda M. Blog

19 komentarzy:

  1. Ja pewnie rzucę się w Święta na słodycze :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nigdy nie przytyłam w święta, poza okresami kiedy jestem w ciąży, ale to nie ma nic do rzeczy :) u nas w święta je się jak w każdy inny dzień w roku, są inne potrawy, świąteczne, ale nikt się na to nie rzuca jakby miesiąc przed już nic nie jadł :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ah te święta! Ja zawsze objadam się makowcem, a o wodzie nigdy nie zapominam

    OdpowiedzUsuń
  4. Aleksandra Piętowska20 grudnia 2019 03:15

    Ja w święta zawsze szaleję jeżeli chodzi o jedzenie :) ale woda obowiązkowo przez cały dzień!

    OdpowiedzUsuń
  5. Od kilku lat praktukuję jedzenie na miarę potrzeb, nie objadanie się. Żal mi tych wszystkich specjałów, których nie zjadłam, ale przez to czuję się świetnie i lekko przez całe święta:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja w święta o dziwo zawsze mam mniejszy apetyt chyba się podświadomie hamuję. Na szczęście słodyczy też jem niewiele.

    OdpowiedzUsuń
  7. Słuszna uwaga z tymi napojami gazowanymi i sokami. Nawet sobie nie uświadamiamy, ile to dodatkowych kalorii pochłanianych jakoś mimochodem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Postaram się tego trzymać, choć już wiem, że nie będzie to proste �� zdrowych i spokojnych świąt ��

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam jeden patent, jak nie przytyć w święta. Po prostu jem tyle, co zawsze :-) Czyli nie jem więcej "bo są święta" :-) Również życzę Wesołych Świąt :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. mam swój sprawdzony patent, nawet nie tyle by nie przytyć, co sie po prostu nie przejść. Jem... małe porcje. Działa :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciasta jestem w stanie sobie odmówic, za to w 2 dni zjadlam 3 talerze barszczu z uszkami .

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jakoś nigdy nie przytyłam w święta. To pewnie przez to, że nie jestem łasuchem. Mimo, że w trakcie świąt zjadam dużo więcej ciast niż na codzień, nigdy nie miałam problemu z dodatkową wagą. Myślę, że to kwestia genów i wiek też ma znaczenie. Teraz po drugiej ciąży moja figura już nie jest taka idealna jak wcześniej i brzuszek potrafi zrobić się pełniejszy jak zjem coś więcej, ale na szczęście kg mi nie przybywa ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. wszyscy mówiam że trzeb zjeśc 12 potraw , ja uwazam , ze powiniśmy jeść tyle chcemy tak ale zeby brzuszek nie bolał

    OdpowiedzUsuń
  14. Wino, tylko białe! Wesołych świąt Alicja <3

    OdpowiedzUsuń
  15. O, nie wiedziałam że wskazana jest taka kolejność spożywania potraw! Na pewno to wykorzystam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślę, że podstawowym problemem jest to, że wiele osób wręcz rzuca się na jedzenie, bo dana potrawa jest przyrządzana raz w roku. Tylko właściwie po co? Co stoi na przeszkodzie, aby takiego karpia, czy sałatkę przyrządzić sobie w maju i zjeść z rozsądkiem? Ja w tym roku wyjątkowo mało jadłam i dzięki temu nie czułam się źle, a i waga nie ruszyła z miejsca. Rozsądek przede wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
  17. W tym roku nie przybyło mi ani pół kilo ;) A co do picia to faktycznie pułapka to wszystkie słodkie napoje, tak więc ja rybę i inne świąteczne dania, popijam wodą ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Na wagę nie zamierzam wchodzić jeszcze przez jakiś czas. Nie szalałam, ale pogoda nie sprzyjała choćby spacerom. Więc może nie ilość jedzenia a raczej brak ruchu był u mnie zgubny.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 I JAK W DOMU , Blogger