Nasz nowy początek

Jeszcze trzy lata temu w życiu nie naspałabym tego zdania- tylko prze ten cholerny, lutowy dzień. Na słowo: WYPADEK, do dzisiaj mam dreszcze.


Nie umiałam cieszyć się z faktu, że ja przeżyłam wypadek, a on nie. Wiedzieliśmy, że to będzie chłopiec- Nikodem. Był taki malutki, kruchy i bezbronny..., a jego śmierć okazała się być naszym nowym początkiem. 

Po fali wielkiego żalu, rozczarowania i niezrozumienia przyszedł długo wyczekiwany spokój. Ponad rok walczyliśmy ze sobą, aby później zrozumieć, że nie umiemy bez siebie żyć, że łatwiej jest jak kroczymy przez życie razem. 

Wiem, że wielu parą nie udaje się przejść tak wielkiej próby. Tym bardziej jestem Bogu wdzięczna za NIEGO. Gdyby nie on, mnie by już nie było. Byłabym innym, gorszym człowiekiem. 

Niedawno wróciłam na Instagram- dziękuję, że duża część z Was czekała na mój powrót i nie raz dodawała otuchy. Blog powstał też dzięki Wam. 💓

Pamiętajcie, że zawsze możemy zacząć od nowa. Nie ważne ile mamy lat, czy co nam się przydarzyło. Najgorsze jest bezsensowne poczucie winy. Nie dajcie sobie wmówić, że jesteście beznadziejni! 

Od Nowego Roku mieszkamy w nowym domu! (naszym domu). Duma i szczęście mnie rozpiera i czuję, że jestem gotowa na kolejny krok- spełniać kolejne marzenia. 

4 komentarze:

  1. Wszystko tak ślicznie opisałaś! <3
    Życzymy dużo, dużo szczęścia i zawsze uśmiechu na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że razem przeszliście przez trudne momenty

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że wszystko co złe już za wami!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kroczenie razem, ramię w ramię, jest jedną z lepszych terapii. Wiem, że trudną, zaś mogącą przynieść piękne owoce szczęścia. Trzymam mocno kciuki, niech ciemne chmury odejdą precz!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 I JAK W DOMU , Blogger